Być jak polska Kleopatra

Styl
Być jak polska Kleopatra

Legendarna władczyni Egiptu delektowała się w swoich pałacach kąpielami w mleku, stając się dzięki nim symbolem piękności. Nie trzeba jednak lecieć aż do Kairu, by zażyć podobnych rozkoszy w wyjątkowej przestrzeni i zadbać o swoją urodę. Tego typu atrakcje oferują też stare polskie zamki zaadaptowane na ekskluzywne hotele. W nich poczujemy się jak prawdziwe królowe.

W przezabawnej komedii „Kleopatro, do dzieła!” Marek Antoniusz wykrzykuje w kierunku swojej ukochanej następujące słowa: „Do licha! Wyłaź czasem z tej kąpieli!”. Na polskim dworze także nie brakowało miłośniczek podobnych rozrywek. Należała do nich chociażby Izabela Czartoryska. Do jej wanny dolewano mleko, oliwę, winogronowe łupiny i wino. Co ciekawe, mimo upływu lat, z podobnych zabiegów wciąż można skorzystać w wielu polskich zamkach, które zaadaptowano na nowoczesne hotele, nie rezygnując z ich uroku. Całkiem więc możliwe, że hotelowe SPA spełnia oczekiwania najbardziej wymagających dam i spodobałoby się Czartoryskiej, gdyby wciąż żyła. – Na twarz polecamy pielęgnujący zabieg o nazwie Uczta Królewska, wzmacniający ochronny płaszcz lipidowy skóry. Jednocześnie oferujemy zabiegi na ciało dla niej i dla niego. Te z pestkami winogron dogłębnie oczyszczają skórę i usuwają zalegające w niej toksyny, pozostawiając skórę gładką, zrewitalizowaną i promieniującą świeżością – wylicza Daniela Stier, przedstawicielka Hotelu Zamek Lubliniec, gdzie otwarto właśnie ekskluzywne SPA. Poleca ona również rytuał, którego składnikami są pestki z winogron, miód i wyciągi z orzeźwiających owoców cytrusowych takich jak cytryna, limonka czy pomarańcza. - Gratką są też antyoksydacyjne kąpiele w winie Pinotage, w koktajlu z wyciągów winnych, połączonych z olejkami esencjonalnymi, które wprawiają w doskonały nastrój i hamują proces starzenia się skóry. To nie koniec. Kąpiel w mleku uelastycznia skórę i pobudza ją do wytwarzania kolagenu. Mleko natłuszcza, wygładza, chroni i przynosi ulgę wysuszonej skórze – wyjaśnia Daniela Stier.

O ile Czartoryska sprowadziła sobie łaziebne (służące) z Turcji, to właściciele Hotelu Zamek Lubliniec postawili na kosmetyki Theravine, które narodziły się w Republice Południowej Afryki. – A dokładnie, w skąpanym w słońcu okręgu Stellenbosch, będącym kolebką południowoafrykańskiego winiarstwa. Theravine oferuje pełną gamę multisensorycznych rytuałów i kąpieli o właściwościach odżywczych, oczyszczających i relaksujących. Wyjątkowy temperament nadają tym kosmetykom esencjonalne olejki, pozyskane z afrykańskiego rumianku, drzewa herbacianego czy dziko rosnącego aloesu. Winne ekstrakty, wraz z olejkami, to podstawa doskonałych receptur, przywracających skórze zdrowy i promienny wygląd, a także równowagę skórze - dodaje Daniela Stier.

Wiadomość umieszczono w kategorii: [Wnętrza, aranżacje i design]

Powiązane artykuły

  • Instalacja domowego SPA – i...

    Dom 17 kwietnia 2012

    Tradycyjna sauna w domu kojarzy się z luksusem, na który mogą sobie pozwolić tylko nieliczni. Barierę stanowi nie tylko cena, która ze ...